7 rzeczy, na które musisz się przygotować, jeśli twoja najlepsza przyjaciółka jest pielęgniarką…

Masz przyjaciółkę pielęgniarkę? Oto 7 rzeczy, które doskonale znasz. Czasem Cię wkurzają, a czasem rozśmieszają, ale i tak zawsze jej wybaczasz, bo w końcu to przyjaciółka na dobre i na złe. Nawet gdy…

Zawsze, absolutnie zawsze wie lepiej, co jest Ciebie dobre

Co jest cholernie irytujące, bo Wasze wizje często się rozmijają. – Lepiej weź to, a nie tamto. – Jeśli masz katar/boli Cię gardło/spuchł Ci palec/Twój żołądek wywraca się na lewą stronę (niepotrzebne skreślić) i jedyne, o czym marzysz, to święty spokój, po prostu zapadnij się pod ziemię na ten czas, aby przypadkiem Cię nie dopadła, realizować swoją misję edukacyjną. Musisz za to przyznać, że jeśli chce Cię do czegoś namówić, mogłaby konkurować z działem telemarketingu w call center. No dobra, przestań walczyć, poddaj się, i tak wypijesz ten paskudny syrop i wypłuczesz gardło tym dziwnym specyfikiem.

Za to rzadko kiedy wie, co jest dobre dla niej

Objawia się to pochłanianiem zupek chińskich, gorących kubków i szybkich przekąsek. Choć w zeszłym tygodniu definitywnie zakazała Ci pić napojów energetycznych, sama popija je, gdy nikt nie patrzy. Gdy ostatnio byłaś przeziębiona, zabroniła Ci wychodzić spod koca. Tymczasem bywa, że chodzi do pracy z gorączką, bo przecież zwolnienie pielęgniarce nie przystoi, dopóki może się doczołgać do wrót szpitala.

Umówić się na pogaduchy to jak zobaczyć spadającą gwiazdę

Na lampkę wina będzie jeszcze trudniej, bo weekendziki zdecydowanie nie są dla pielęgniarek. Tu wypada, jak nie piątek noc, to sobota noc lub niedziela dzień. Guzik. Przy takim trybie życia, większość znajomych się wykrusza. Zostają tylko ci najlepsi. Czyli Ty. Choć czasem masz wątpliwości, czy to dobrze, że nie wymiksowałaś się z tej znajomości… zwłaszcza w tych momentach, gdy…

Twój messenger pika o przedziwnych porach

Chodzi o pory nie dla normalnych ludzi. 3 w nocy? 5 rano? Pielęgniarkom zdarza się zapominać, że większość populacji śpi w godzinach, w których one są na nogach. Ale tak naprawdę to wcale w to nie wierz. To zemsta za Twoje smsy z 12.00 albo 17.00, które do niej wysłałaś, gdy odsypiała noc. Gdy w końcu nastaje ta wiekopomna chwila i uda się Wam zorganizować babski wieczór z kinem w tle…

Jest dobrym partnerem do oglądania horrorów

Tyle już widziała, że nic nie jest w stanie jej zaskoczyć. Jeśli zamykasz oczy przy strasznych momentach, możesz na nią liczyć na opis sceny filmowej. Chyba że wybierzecie coś na kształt doktora House. Wtedy… o nie, wtedy lepiej od razu wybierz horror, bo mimo wielu oczywistych zalet, Twoja przyjaciółka ma jedną wielką, gigantycznie wielką wadę, która polega na tym, że

Głośno komentuje seriale z wątkiem medycznym

– Sama prawda! Tak naprawdę jest! – wykrzykuje. Choć częściej odwrotnie – już znasz to na pamięć – przerysowana rzeczywistość i te sprawy. Nagle nic w tym filmie się nie zgadza. Czepianie się szczegółów bywa niezwykle irytujące, ale przyznaj, że i tak uwielbiasz swoją przyjaciółkę, bo tylko ona…

Potrafi Cię podnieść na duchu, gdy jest Ci źle

Opowiadając o tym, że ludzie mogą mieć jeszcze gorzej.

Pocieszające, prawda? Ale możesz jej to wybaczyć, bo jeśli masz problem, podejdzie do tego zadaniowo. Zaplanuje działanie i zaproponuje realizację.

Przy okazji odnajdzie kilka innych problemów, o których do tej pory nie miałaś bladego pojęcia.

 

 

Udostępnij

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ladythings.pl

ladythings@wp.pl

Pielęgniarstwo z dużą nutą lifestyle i szczyptą macierzyństwa. To moja opowieść o codzienności, filozofii życia, macierzyństwie i pracy w zawodzie pielęgniarki, snuta zazwyczaj gdzieś po północy, bo jak każda mama przedszkolaka, mogę delektować się chwilą samotności wtedy, gdy wszyscy smacznie śpią.

Jestem Ania. Mam 31 lat. Trafiłam na pielęgniarstwo przypadkiem, zostałam z premedytacją. Kocham Tatry, szydełkowanie i dobre książki. Mocna kawa to moje must have. Na co dzień biegam w anestezji, a po pracy w adidasach. Jak schudnę 20 kg, wystartuję w półmaratonie. Czyli pewnie nigdy.