Drugi świat pod podłogą, czyli Pożyczalscy Mary Norton

Stare domy mają zazwyczaj mnóstwo zakamarków i jeszcze więcej sekretów. Kiedy byłam mała, wyobrażałam sobie, że tuż obok jest inny świat, na tyle owiany tajemnicą, aby jego istnienie wydawało się równocześnie absurdalne i mimo wszystko rzeczywiste. I wiecie co? Ten świat istnieje! Musi! Bo jak inaczej wytłumaczyć te wszystkie dziwne rzeczy, które przytrafiają się ludziom? Okazuje się, że nawet w naszym mieszkaniu ma miejsce wiele zagadkowych sytuacji – ginięcie przedmiotów, malutkie ślady i niezidentyfikowane odgłosy. Serio! Ja to kupuję, moja córka też. A jeśli targają Wami niedorzeczne wątpliwości, koniecznie, ale to musowo zajrzyjcie do Pożyczalskich Mary Norton, a uwierzycie razem ze mną.

Nigdy, przenigdy nie posądziłabym siebie o to, że dam radę przeczytać na głos tyle opasłych tomisk, nie na raz, rzecz oczywista. Dawkowałam to sobie przez dwa miesiące.

Otóż, w wakacje odkryłyśmy książki o Pożyczalskich. Mary Norton znałam z dzieciństwa, ale przez te wszystkie lata nie miałam pojęcia, że napisała coś więcej oprócz Gałki od łóżka. /Pamiętacie? To o przygodach trójki dzieci na latającym łóżku./ Jak się okazuje, napisała, a jak, i to z rozmachem, dość dużym, bo na pięć tomów.

Pożyczalscy to nie nazwisko, jak się w pierwszej chwili wydaje, to coś w rodzaju gatunku. Wyglądają jak miniaturowe wersje ludzi, ale wcale nimi nie są. Mają specyficzny sposób bycia i jak twierdzą, ludzie są dla nich niczym masło dla chleba. Oj trzeba przyznać, że to niezwykle dumne i pewne siebie istoty, przywiązujące ogromną wagę do swoich korzeni.

Pożyczalscy muszą mieszkać przy ludziach, aby od nich pożyczać wszystko, co jest im niezbędne do życia i wygodnego mieszkania. Najgorszą rzeczą, która może im się przydarzyć, oprócz na przykład bycia zjedzonym przez kota, to “bycie widzianym” przez człowieka (tzw. Stotę). I tak też się stało w przypadku Dominiki, Strączka i ich córki Arietty. Wielka ucieczka z miniaturowego mieszkanka pod podłogą kuchni starego domu zapoczątkowała wielką przygodę. Na istotę, która mierzy kilkanaście centymetrów, czyha wiele niebezpieczeństw nie tylko w postaci ludzi, ale też zwierząt i sił natury. Wyrwani z dobrze znanego i przewidywalnego otoczenia Pożyczalscy wyruszają w świat, aby stworzyć na nowo bezpieczny, ukryty i wygodny azyl na długie lata.

Mary Norton w ogóle nie przejmowała się faktem, że czytelnicy są mali, czasem bardzo mali. Pisała po swojemu, nie szczędziła opisów, nie skracała zdań, nie upraszczała przesadnie, jak to bywa we współczesnych książkach dla dzieci. Dzięki temu język opowieści jest niezwykle barwny. Ta drobiazgowość sprawiła, że było nam łatwo wniknąć w świat Pożyczalskich i poznać ich codzienność od podszewki – z czego robili ubrania, co jedli, jak to przygotowywali i co służyło za naczynia, z czego robili meble i narzędzia. Pomysłowość małych ludzików (och, już widzę ich minę, gdy nazywam ich ludzikami) nie miała końca i wielokrotnie uratowała ich z opresji. Bohaterowie są charakterystyczni, mają swoje wady i zalety. Nikt nie jest tu całkowicie czarny i całkowicie biały.

Co jakiś czas pojawia się bajeczna, szczegółowa ilustracja, kompatybilna z tekstem, co sobie cenimy, bo moje dziecko od razu wychwytuje rozbieżności w opisach i obrazkach, niestety. Tak więc zostały mi oszczędzone pytania typu, dlaczego coś jest czerwone, a na ilustracji zielone.

Nie powiem, zdobycie wszystkich części nie było łatwe. Kłopoty rodu Pożyczalskich (t.1), Pożyczalscy idą w świat (t.2) i Pożyczalscy pomszczeni (t.5) kupiłam bez problemu w księgarniach. Za to Pożyczalskich na wyspie (t.3) odnalazłam tylko w jednej księgarni, i to ostatni egzemplarz. Pożyczalscy w przestworzach (t.4) to dopiero było wyzwanie. Książka do kupienia jedynie z drugiej ręki, ale się udało. Dlatego na tę chwilę, o ile wydawnictwo Dwie Siostry nie planuje dodruku, najlepiej wypożyczyć z biblioteki lub kupić stare wydanie, niestety bez tych cudnych ilustracji.

Być może gdzieś kiedyś to pisałam, ale uwielbiam wydawnictwo Dwie Siostry za jakość. Książki są szyte, kartki dość sztywne, a też i format bardzo poręczny. Myślę, że Pożyczalscy posłużą nam przez całe lata i nie tylko nam, ale i następnym pokoleniom. Trudno wypowiadać mi się co do wieku, od którego jest sens czytać dziecku Pożyczalskich. Moje dziecko ma 6 lat i słuchało z zainteresowaniem, ale wiem, że mimo wszystko książka może być trudna w odbiorze ze względu na długie wstępy w każdej części,  archaiczne wyrażenia i styl pisania Mary Norton, ponieważ ta ponadczasowa historia została spisana w latach 1952 – 1982. Szmat czasu… zachwycała dzieci 50 lat temu i podobnie jest teraz, choć trzeba przyznać, że ginie w gąszczu nowości, zwłaszcza że nowe wydania powstają mniej więcej co kilkanaście lat, a nakład szybko się wyczerpuje…

Udostępnij

Kontakt

ladythings@wp.pl

Pielęgniarstwo z dużą nutą lifestyle i szczyptą macierzyństwa. To moja opowieść o codzienności, filozofii życia, macierzyństwie i pracy w zawodzie pielęgniarki, snuta zazwyczaj gdzieś po północy, bo jak każda mama przedszkolaka, mogę delektować się chwilą samotności wtedy, gdy wszyscy smacznie śpią.

Jestem Ania. Mam 31 lat. Trafiłam na pielęgniarstwo przypadkiem, zostałam z premedytacją. Kocham Tatry, szydełkowanie i dobre książki. Mocna kawa to moje must have. Na co dzień biegam w anestezji, a po pracy w adidasach. Jak schudnę 20 kg, wystartuję w półmaratonie. Czyli pewnie nigdy.