#DzienSzpilek: wspieram i nie hejtuję

Wiem, że to, co napiszę, może być dla niektórych oburzające, ale czasem zadaję sobie pytanie, dlaczego ludzie mają tendencje do rozkładania na czynniki pierwsze każdej dobrej inicjatywy, która pojawia się na świecie.

Tak trudno nam uznać, że coś jest po prostu dobre – bez usilnego wyszukiwania ciemnych stron. Zamiast wymyślić coś konstruktywnego, uwielbiamy narzekać i krytykować. Wczoraj wstawialiśmy zdjęcia butów na #DzienSzpilek. Dziś czytam o tym, jakie to bezsensowne, niefajne i w ogóle nic nie daje.

Dzień szpilek – o co chodzi

Dla przypomnienia w wielkim uproszczeniu: sklep od butów planuje przeznaczyć dużą kwotę na darowiznę dla fundacji wspierającej dzieci w walce z chorobą nowotworową. W tym celu inicjuje łańcuszek, który polega na tym, że użytkownicy social mediów wrzucają zdjęcia stóp w szpilkach z odpowiednim hashtagiem. Za każde takie zdjęcie firma przekazuje fundacji 2 zł. Zdjęć pojawiło się dziesiątki tysięcy, fundacja Przylądek Nadziei także angażuje się w akcję i zachęca wszystkich do uczestnictwa, Sklep Moliera2 za chwilę poda, jaka kwota będzie przekazana na rzecz chorych dzieci. Przeglądałam facebookowe tablice fundacji  i sklepu. Widać, że akcja została starannie zaplanowana, dzięki czemu rozmach był duży.

Tymczasem czytam tu i ówdzie słowa krytyki, że to tylko marketing, aby zwiększyć sprzedaż firmy, że pomóc można samemu i coś tam wpłacić, że ludzie to są bezmyślni, że biorą udział w takich akcjach, że firma słynie z seksistowskich haseł sprzedażowych i że trzeba uzdrowić polską ochronę zdrowia i wszystko inne nie ma sensu.

I tak zastanawiam się, czy te wszystkie osoby będą w stanie powiedzieć rodzicowi chorego onkologicznie dziecka, że ma czekać latami, aż nasz system opieki zdrowotnej stanie się w końcu doinwestowany i wydolny. A może zdobędą się na jeszcze większą odwagę i powiedzą, że sfinansowana przez fundację rehabilitacja albo nierefundowana terapia jest gorsza, bo chciwy sklep dzięki darowiźnie wzbogacił się o nowych klientów, a przecież ten sklep ma sieksistowskie hasła – nawiasem mówiąc, hasła identyczne z tymi na anonimowych memach, które wszyscy często udostępniamy, nie czując wtedy oburzenia. Nic nadzwyczajnego.

Czy te pieniądze będą mieć dla tych dzieci mniejszą wartość niż te z kieszeni “zwykłego Kowalskiego”, który wpłaca je na konto fundacji bez żadnych akcji?

Wstawiając zdjęcie (naprawdę wierzę, że moje futrzane kapcie zostaną zaliczone) wiedziałam, że biorę udział w akcji, która jest charytatywna, ale z marketingiem w tle, i nie widzę w tym nic złego.

Żadna akcja nie powiedzie się bez dużej liczby ludzi, którzy ją tworzą, a żeby zechcieli to zrobić, potrzeba zachęty, motywacji, ciekawej reklamy, czegoś co pozwoli im poczuć się aktywną częścią jakiegoś przedsięwzięcia. Jak to głosi słynna maksyma – idea łączy ludzi.

Tutaj ideą było wrzucenie zdjęcia. Nikt nikogo do tego nie zmuszał. To indywidualna decyzja każdej osoby. Nikt nie każe nikomu kupować butów, a wstawienie zdjęcia nie wyklucza pomagania w inny sposób, bardziej namacalny, bardziej „w realu”. Znam dużo osób, które pomagają tak jak mogą. Robią to na własny sposób. Część z nich dała zdjęcie w szpilkach, część nie – i to też jest ok.

Natomiast niefajne jest hejtowanie – jeśli to robisz, to proszę, zastanów się, kiedy ostatnio wysłałeś choćby głupiego smsa na siepomaga. Skoro chcesz zmienić świat na lepsze, zacznij od siebie. Wpadnij na ciekawy pomysł, wdroż go w życie, pomóż dzieciakom w lepszy sposób – bez wszechobecnego marketingu, dotrzyj do dużej grupy ludzi inaczej. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie. Wystarczy, że poświęcisz swój czas.

To smutne, że są ludzie, którzy negują wszystko i na siłę szukają wad, zamiast spojrzeć na taką inicjatywę z większej perspektywy.

Czy sklep na tym zarobi? Pewnie w jakiś sposób tak, skoro więcej osób dowie się o jego istnieniu. Jednocześnie tyle samo osób dowie się o istnieniu fundacji Przylądek Nadziei. Fundacja przy tym otrzyma jeszcze darowiznę na swoje cele. Efekt tego taki, że chore dzieciaczki otrzymają większe wsparcie. To one są na końcu tego łańcucha. Uważam, że w tej całej akcji największe znaczenie ma ten fakt, a to, że kilkadziesiąt osób kupi sobie przy tym nowe buty, dając zarobić firmie… cóż, czy to coś złego, biorąc pod uwagę korzyści dla podopiecznych fundacji?

Akcja #dzień szpilek – ile zebrano

Sama jestem ciekawa, ale trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo jak zapewnia sklep Moliera2 na swoim fanpage, ostateczna kwota zostania podana 5 października.

edycja 07.10.20.

Sklep Moliera2 przekaże na konto fundacji ponad 200 tys złotych. Myślę, że mimo najszczerszych chęci, trudno byłoby uzbierać taką kwotę bez zorganizowanej akcji.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Dziś #DzienSzpilek. Szczytna inicjatywa, która ma szansę realnie pomóc. Bardzo chciałabym wstawić zdjęcie w szpilkach i tym samym pomóc, ale nie mogę. Nie noszę szpilek, więc nawet ich nie mam, za co mój kręgosłup jest mi wdzięczny. Pozostaje mieć nadzieję, że ktoś przymknie oko na moje czarne, puchate kapcie, które od lat marzyły o tej malutkiej chwili chwały. Może nawet marzyły, aby stać się szpilkami, ale nie oszukujmy się – czarnym, puchatym kapciom to się nie zdarza, chyba że w snach. Ale jednak mało prawdopodobne. Zdradzę Wam sekret. Ostatnio je posłuchałam. Prawy śnił o tym, że jest Adidasem, który mknie leśną ścieżką – wznosi się i opada – ku niebu, ku ziemi, jak na skrzydłach. Zaś lewemu śniło się, że jest klapkiem basenowym na egzotycznych wakacjach i wypoczywa nad taflą basenu w lokalnym ośrodku sportowym, podziwiając zgrabne japonki na sąsiednich płytkach. Ach, co to były za sny! Innym razem prawy był Baletką, tą z jeziora łabędziego, robił takie piruety, że rano ledwo szurał. A w tym samym czasie, wyobraźcie sobie, lewy stał się Kaloszem, kołyszącym się w wielkiej kałuży po ulewnym deszczu. Ach, z jaką dumą stąpał przez wodę, podziwiany przez zazdrosne tenisówki, baleriny i sandały. Dziś będą śnić, że są szpilkami – tak sądzę, a Wy? 😉 #dzieńszpilek #przylądeknadziei #pomagamy #fuckoffcancer

Post udostępniony przez Pielęgniarka ma dziś wolne (@ladythingspl)

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *